Nawet klasyczne wyjście na piwo może zakończyć się znalezieniem sponsora. Takie wnioski nasunęły mi się po rozmowie z pewnym ciekawym Panem we wrocławskim pubie Guiness, przy placu solnym.

Było to typowe spotkanie ze znajomym z pracy obfitujące w jakże żywe i treściwe rozmowy na temat rynku ecommerce w Polsce. Po około godzinnej dyskusji odwrócił się do nas jegomość siedzący przy stoliku obok i z pewną dozą nieśmiałości delikatnie przyłączył się do rozmowy. Jak sie później okazało tajemniczy pan był pracownikiem spółki działającej w branży telekomunikacyjnej i chętnie rozwijałby projekty internetowe. Pomysł jest, pieniądze się znajdą, pytanie tylko czy chciałbyś pracować dla kogoś (być wykonawcą) czy samemu kreować i tworzyć projekt webowy (być zleceniodawcą).

Dziś nie ma problemu ze znalezieniem pieniędzy dla swojego projektu. Prężnie w Polsce funkcjonują fundusze MCI, IIF Group, Business Angel Seedfund i wiele więcej. Wydaje mi się, że największym wyzwaniem może być sam pomysł, jego treściwe opracowanie. Oczywiście nie twierdze, że przekonanie inwestora jest łatwe, ale jak już wiemy czego chcemy, sami wierzymy w swój pomysł ze znalezieniem pieniędzy nie winno stanowić najmniejszego problemu.

Historia z wizytą w Pubie skończyła się grzecznościowym pozostawieniem kontaktu.